Ona (oglądając w gazecie zdjęcia młodych kobiet z ich dużo starszymi mężami): No wiesz, ja jeszcze rozumiem, że młoda dziewczyna się takiemu dziadowi podoba. Ale co ona w nim widzi?
Ja: Pieniądze na przykład…albo bogate wnętrze.
Ona: Jakbyś przyprowadziła takiego 80-latka to bym cię chyba stłukła. W ogóle jak z takim iść do łóżka? Obrzydliwość.
Ja: Przestań, jakie łóżko. Co by mu tam miało stanąć?
Ona: Serce.

Matka ogląda wiadomości. Mówią coś o pączkach.

Ona: A to dziś jest tłusty czwartek! Nie wiedzialam nawet.
Chwila zadumy.
Ona: A nie, to nie dziś. Przecież dziś nie ma nawet czwartku.

Matka:  – Bo teraz te dziewczyny jeżdżą na wakacje i wracają z syfilisem.
Doktor nauk medycznych, pani T.(lat 78): – Bo im się wydaje, że to się z powietrza bierze. A syf się bierze z chuja!
Profesor tychże nauk, pan L.: – Bzdura! W chuju nie zachodzą procesy gnilne! Syf sie bierze z pizdy!

Ona: A mówiłam wam, co mi się dziś przydarzyło?
Ja: Jakieś szesnaście razy, ale chętnie wysłuchamy siedemnasty.
Ojciec: A jeśli jesteś zmęczona, to opowiemy za ciebie.

Homonimy

3 komentarzy

Apostoł to mój niedawno poznany kolega.

Rozmowa telefoniczna z matką.
Ja: Apostoł u mnie spał.
Ona: I jak ci było?
Ja: Że he?
Ona: No w łóżku. Dobrze ci było?
Ja: Ale ja z nim nie spałam!
Ona: To co on u ciebie robił?
Ja: SPAŁ!!!

Zapachy

9 komentarzy

Wchodzę na zajęcia i siadam między dwoma kolegami.

Pierwszy on (obwąchując mnie): Piwo?
Drugi on (również wąchając): Wino?
Ja (zrezygnowana): Dior…

Telefoniczna rozmowa z matką tuż przed majowym weekendem:

Ja: Przyjadę w piątek.
Ona: A po co ty tu?
Ja:  No muszę w końcu przyjechać, żeby mi wątroba trochę odpoczęła.
Ona: Bo ty tylko pijesz! Sesja zaraz, egzaminów nie pozdajesz! Ty się weź wreszcie do nauki!
Ja (znudzonym głosem): Weź przestań. Gadasz jak moja matka.

Ślub

12 komentarzy

Moja koleżanka, nazwijmy ją roboczo Magdą Nowak, brała niedawno ślub z , powiedzmy, Przemkiem Kowalskim.

Urzędnik USC: Pani Magdaleno, jakie nazwisko postanowiła Pani przyjąć?
Magda: Nowak-Kowalska.
Urzędnik USC (zwracając się do Przemka): A pan?
Przemek: Pozostałe.

Przyjechała moja siostra cioteczna z chłopakiem. Matka wysłała mnie, bym ich oprowadziła po wszelkich możliwych zabytkach.

Ja:…i tu po lewej jest cerkiew i był kiedyś zakon. A tutaj są katakumby.

Podchodzimy, by sie przyjrzeć.

Tomek(zaglądając do środka): To katakumby to znaczy „cmentarz”?
Ja: Tak.
Tomek:A kogo tu chowano? Katakumbijczyków?

Matka chora. Do lekarza nie poszła, ale umówiła się z ojcem. że ten jej postawi bańki. No i postawił. Matka dzwoni do mnie:

Ona: …i tak mi postawił, że mnie poparzył! A się chwalił, że umie. Ja go teraz straszę, że jak nie będzie dla mnie dobry, to pójdę na obdukcję. A w ogóle aż wstyd się teraz lekarzowi pokazac, z takimi plecami.
Ja: Ale ty masz zapalenie płuc, czy tam oskrzeli?
Ona: Nie.
Ja: To po co ci były te bańki?
Ona(tonem wszystkowiedzącym): Bo tak!Bo były mi potrzebne.
Ja: Aha. To teraz jeszcze poproś ojca niech ci pijawki przystawi. I krwi popuści, ot tak, na wszelki wypadek.


  • RSS